Zorza
tak jak róż Twoich policzków — blady, chłodny róż pudrowy.
Zieleń też się przebijała tam jaskrawym odcieniem,
jak mrugnięcia Twoich powiek.
Tak jak złoty brokat gwiazdy przestrzeń zdobiły,
tylko ust Twych nie widziałem — w ciszy te kolory tkwiły.
Dzisiaj niebo nad miastem miało kolor różowy,
zieleń też się przebijała — zieleń koi moją duszę.
Stojąc mocno uziemiony, patrząc w sklepienie wybitne,
zastanawiam się już tylko, jak uchwycić nieuchwytne,
jak uchwycić co ulotne,
co jak obietnica dana albo też poczucie sensu —
dziś w różowe jest ubrana.
