ukryta przestrzeń
czas wolno przyspieszał
każda nowa chwila
uwolniona w przestrzeń
niespełniona jeszcze
dopełniała pustki
wracały momenty
które już być miały
które nie powinny
wcale się wydarzyć
dla zabicia czasu
wietrzyłem powietrze
wzywając pomocy
czułem w środku dreszcze
byłem w innym świecie
na krawędzi strefy
sił rzeczywistości
której nie znam nadal
do chwili obecnej
a jednak coś we mnie
rozsuwało ściany
jakby szept pod skórą
uczył mnie oddychać
w tej ukrytej ciszy
pękał ciężar znaczeń
i z niedomówionych
rodził się początek
nie wszystko, co boli,
musi zostać cieniem
nie wszystko, co znika,
znika bez istnienia
więc stoję na progu
między tym, co było,
a tym, co dopiero
odważy się powstać
i uczę się patrzeć
w głąb własnej przestrzeni
gdzie świat wciąż wiruje
znajdując oparcie
