Dokąd zmierzam
na ścianie zegar
czas odmierza
tykanie słyszę
Panie
dokąd we śnie zmierzam
sen spokojny
puls wyciszony
przy mnie mama usiadła
dotknęła ramienia
piękna i uśmiechnięta
coś powiedziała
nie zrozumiałem
powieki uniosłem
w ciemności zniknęła
do poduszki głowę przytuliłem
wróciła ponownie
w skroń pocałowała
cichutko wyszeptała
teraz wiem
co powiedziała
synku
dobrze ciebie wychowałam
z Bogiem rozmawiasz
i o mnie pamiętasz
gdy jedziesz do siostry
wstępujesz na cmentarz
mamusiu świta
już znikam
