Zrządzenie losu
A może zaplanowana kolej rzeczy?
Przypadkowa wiadomość?
A może raczej specjalny komunikat?
Skłoniła do zerknięcia,
Zostania na dłużej ,
Poświęcenia chwili ,
Zatrzymania się.
Bez dotyku ,
A odczuwalna.
Bez słów,
A zauważalna.
M... M... M...
Nie nazwałbym tego jeszcze tym słowem.
Czy to tylko w sercu?
Może żołądek od czegoś innego wiruje?
Uśmiech nasuwający się na twarz.
Ręce pocące się przed spotkaniem.
Czy to znaki czy tylko objawy ?
Czy to mówi więcej niż koch.. koch... koch...
Nie, nie przyszło im jeszcze to do głowy.
Spokojnie, bez pośpiechu słuchają.
Każde słowo, czyn, mówi coś drugiej osobie.
Wnioski nasuwają się same czy to to?
Życie uczy nas na nowo?
Poznawania...
Czucia...
Zaufania???
Myślałem że to nie istnieje.
Zapadłem się pod ziemię już dawno.
Czy ktoś w końcu odpalił lont?
Czy do serca? Czy bardziej od znicza?
Tego dowiem się gdy zabłyśnie,
Lub wtedy, gdy przy kawałku grafitu będzie ciemno.
Jedynie modlić się można,
By nie było to za szybko.
Bo nic nie będzie pamiętane.
Nawet czyny dla nas nie dobre,
Robione dla ludzi z ręką na sercu,
Z głową opuszczaną w podłogę.
Zawsze dotrę gdzieś głębiej,
Czy to będzie dno,
Czy będzie to grota na szczycie życia.
Zawszę będę... zawsze gdzieś będę czekał...
