Ruchem szachisty
to nie moja wina
że urodziłem się
pod szczęśliwą gwiazdą
od razu
pokochałem zimę
czując w sercu wiosnę
życie rozkwita przebiśniegami
one główki wystawiają
ku promykom słońca
nie wiem dlaczego
ludzie ciągle narzekają
to zimno to leje
to za mocno grzeje
to plucha i wciąż ich
przekleństwa wpadają
mi do ucha
inni wciąż się zamartwiają
w dłoniach kryją głowy
i łzami życie swoje zalewają
mnie zmartwienia
na kolana nie powalą
szukam rozwiązania
ruchem szachisty
dzięki Bogu i wierze
daję zawsze radę
bo szczerze wierzę
