Między Słowem a Światłem
gdy metafora pąka pęka na gałęziach,
niech Wielkanoc ułoży się Wam w poematy,
co leczą duszę, koją w najtrudniejszych więziach.
Niechaj nie będzie tylko Zmartwychwstanie treścią,
lecz formą, co z chaosu porządek wywiedzie,
by strofy życia w sercach radość zawsze niosły,
nawet gdy o poranku milczenie trwa wszędzie.
Życzę Wam wersów pięknych jak słoneczne niebo,
rytmu, co w takt pulsuje budzącej się ziemi,
abyście w każdym geście ,w kruchym kęsie chleba,
widzieli Światło, co mrok w znaczenie zamieni.
Niech nigdy nie wysycha atrament nadziei,
a natchnienie zagości przy wspólnym śniadaniu,
byśmy w słowie i poprzez Słowo odrodzeni,
trwali wciąż w najpiękniejszym, ludzkim powołaniu.
