Przed dokiem
uwikłanym w spór dusz.
Kremowe ściany widziały dużo
kiedy setki ostatnich tchnień,
zapełniały katalogi
a serca umęczone
zasnąć musiały na zawsze.
Gdzie niegdzie kołowate echo,
pozostawia jeszcze ślad po sobie.
(Powtarzało modlitwy słuchając tych
którym w ustach słowo grzęzło).
Łóżka jak rydwany
gotowe na starcia
w fartuchowym turnieju
- wszyscy przegrani
a zwycięzcą niemoc...
Zbliżam się i ja
choć z duszą spokojną
do startowego doku;
mnie jednak nie wysłucha echo.
