Morze milczało
gdzie drzewa
o różowych kwiatach
malują w duszy
ciszę
dorastała dziewczyna
wchodząc w nieznane
poślubiła człowieka
zza morza
wyjechał nagle
zostawił gorącą
obietnicę powrotu
która stygła
teraz na brzegu
czekała
miłość wypełniała
przestrzeń pod skórą
każdego dnia
na brzegu morza
wypatrywała go
jakby morze
miało odpowiedzieć
czekała na ojca
jej dziecka
wrócił
nie
on nie wrócił
przybył ponownie
z dalekiego kraju
ale nie sam
mieczem swego ojca
chciała przeciąć splot
nadziei i marzeń
miecz wypadł jej z rąk
objęła dziecko
mocno przytulając
Tytuł sam się ciśnie na usta. Zmieniłam trochę libretto.
