Cudowne uzdrowienie
po rozmowie z moim Ojcem
byłem gotowy na śmierć
położyłem się
trzema kołdrami nakryłem
dwa koce jeszcze dołożyłem
i niech dzieje się co chce
z zimna trząsłem się jak galareta
ciało było wiotkie
tylko jedne organ twardy
niczym lemiesz który ziemię
chciałby orać
żona zmartwiona wezwała doktora
pani tu nic nie pomoże
księdza trzeba wołać trumnę szykować
na szczęście jest na strychu
sąsiadka wstąpiła pod kołdry rękę włożyła
żoneczka zdziwiona jak ona to zrobiła
chłopa migiem uzdrowiła
