w symbiozie
przerosły mnie o kilka głów
przymocowane listwami
pną się w górę nieustannie
gubią dolne liście
jak wspomnienia
z młodych lat
co na zawsze giną
bywają cierpliwe
choć tęsknią
za wodą
dnie całe
kapryszą jak niesforne dzieciaki
potrafią odwdzięczyć się
przywiązaniem
wypuszczają nowe pędy
niekiedy popisują się złością
osamotnione
gdy wzywa mnie świat
korzenie cierpią nadmiarem
płynnego pożywienia
i tak żyjemy w symbiozie
na co dzień i od święta
Bożena Joanna
kwiecień 2026
