Wiatr
muśnie oddechem smukłą topolę, przydrożne kwiatki z szarości odkurzy.
Przerzuci przez drogę uschnięte liście, przy starym drzewie je ciepło przytuli,
zmierzwioną trawę leciutko uczesze, zmęczone gałęzie do snu utuli.
Wyciszy śpiew ptaków osiadłych w zaroślach, skrzeczących do słońca złotego,
swym szeptem przytłumi odgłosy lasu, brzmiące głosami zwierza dzikiego.
Oczyści powietrze zastygłe w ciszy, gdy mrok powoli w szarość się wdziera,
pomoże rozbłysnąć światłu księżyca, a milknąc wśród liści, noc cichym podmuchem
otwiera.
