Trzech poetów
co jasności niezwykłej ogon za się toczy
i jęli wersy splatać, rymami żonglować
byle tej okazyji za nic nie zmarnować
Aż zza kotary nieba anioł cały w bieli
wychynął i zawołał: "Czyście ocapieli!?
Nie rozumiecie zgoła, że gwiazda was woła
abyście przed Dzieciątkiem pochylili czoła?!"
Lecz oni gdy ujrzeli widok niebywały
i dotarł do nich głos, co moc ma ruszyć skały
trwali jak niewzruszeni, a w głowach pęczniały
pieśni, sonety, hymny, psalmy pełne chwały
I machnął ręką anioł, gwiazdę wstecz potoczył
tam, gdzie są ludzie, którzy otwartymi oczy
i sercami na Boga, nie zbędą wezwania
i nasycą świat mocą z Dziecięciem spotkania
Zamienił trzech poetów na trzech mędrców-króli
skłonnych do trudu drogi, o wytrwałej woli
A poeci wciąż stoją , w niebo zagapieni
i dziwią się, że Boga jeszcze nie dojrzeli
