dzik czyli sidła miłości
niedziela, więc czas mnie nie pogania
spotkałam pana, co na rowerze
jadąc napotkał to dzikie zwierzę
w środku osiedla, rzecz niebywała
czy wyobraźnia figla spłatała
ręką wskazuje, ja pilnie baczę
może to dzikie zwierzę zobaczę
ojej, to dzik jest, co za przygoda
dzikie jest piękne
dzikie jest piękne
więc mnie uwiodła dzika uroda
podążam za nim, psa trzymam w ryzach
bo nie chcę spłoszyć dzikiego zwierza
co pośród bloków i samochodów
dziwny dysonans budzi w mym oku
i choć niełatwe to jedną ręką
smartfon trzymając, celuję prędko
dzik z samochodem, samochód z dzikiem
dzik na trawniku, dzik z krawężnikiem
ojej, to dzik jest, co za przygoda
dzikie jest piękne
dzikie jest piękne
więc mnie uwiodła dzika uroda
dzik spaceruje, truchta i ryje
jest sam, samotny, serce mi bije
z radości, z żalu, z zachwytem zerkam
na jego kształty, na wzór futerka
kłów nie ma, więc się groźny nie zdaje
raczej na luzie, który dodaje
mu elegancji, no i słodkości
więc cóż rzec, wpadłam w sidła miłości
ojej, to dzik jest, co za przygoda
dzikie jest piękne
dzikie jest piękne
więc mnie uwiodła dzika uroda
lecz to, co piękne, szybko się kończy
przecież nie będę za zwierzem dążyć
wracam do mego w bloku mieszkania
wciąż pełna rozentuzjazmowania
to co w pamięci, w obrazach, w sercu
splatam sumiennie w tym oto wierszu
by wersy zgrabnie w strofy złożone
sprawiły: ''Chwile są uwiecznione!"
