Krucyfiks
O tym strasznym akcie profanacji
Głęboko nim wstrząśnięty
Nie mogąc zebrać rozproszonych myśli
Widziałem oczami wyobraźni
Tamten zbezczeszczony krucyfiks
Z nienawiścią do kosza ciśnięty
Z pogardą wyrzucony między śmieci…
Do tamtej lekcyjnej sali,
Przenosząc się moimi myślami,
Duchem tam jedynie obecny,
Pozostając wszakże bezradny,
Z tamtego kubła na odpady,
Spomiędzy papierów zmiętych,
Zużytych długopisów starych,
Jedzenia resztek gnijących,
Tak bardzo chciałem go wydobyć,
Delikatnie obejmując palcami,
Z brudu i kurzu oczyścić,
Namoczoną chusteczką obmyć…
Tak bardzo chciałem go uszanować,
Czyniąc przed nim znak krzyża,
Na uniżenia i pokory znak,
Składając z czcią ręce do pacierza,
By go przebłagać i przeprosić,
Za to jak potrafią być podli,
Ludzie nienawiścią do niego przepełnieni,
Bez wyrzutów sumienia krztyny…
Tak bardzo chciałem go ucałować,
By przytulając do serca,
Przyobleczoną w najczulsze słowa,
Cichą modlitwę przy nim wyszeptać,
By ma gorąca modlitwa,
Z wielką czcią ofiarowana,
Dla wszystkich ziemskich królów króla,
Była niczym najwyszukańszy dar…
Na tamtej ogołoconej ścianie,
Miotany sprzeciwem i oburzeniem,
By oddać mu należną cześć,
W myślach chciałem zawiesić go ponownie,
A będąc tam obecny jedynie duchem,
Z kosza nie mogłem go podnieść,
Niewidzialne były me dłonie,
Czegokolwiek objąć niezdolne…
I myśląc jak mój ukochany Zbawiciel,
Potraktowany dnia tego był podle,
Bezradny siedząc przed monitorem,
Gorzką jedynie uroniłem łzę…
I jeszcze jeden tylko wers napiszę...
JEZU KOCHAM CIĘ!
- Wiersz ten jest moim osobistym wyrazem sprzeciwu wobec skandalicznej profanacji Krzyża jaka miała miejsce w szkole w Kielnie na Kaszubach.
