Zegar na ścianie
Złożone sobie obietnice.
Zerwałem ze ścian flagi,
szaliki, schowałem koszulki
także plakaty z piłkarzami
Nie chciało mi się jednak
wymieniać zegara z herbem
klubu z Włoch. Dlaczego?
Bo to było kłopotliwe.
Musiałbym kupić nowy.
I w ten oto sposób
utrzymałem niechcianą pasję.
Poprawa, ale na pół gwizdka.
To jakby rzucić alkohol, ale
pić docześnie jakieś piwo.
Zegar tak sobie tyka wciąż.
Patrząc na niego wracają
znienawidzone wspomnienia.
Patrząc na niego również
wzrasta pokusa powrotu,
powrotu i tworzenie znowuż
jutra, wbrew sobie i innym.
Dzisiaj wiem, że najważniejsza
jest dla mnie teraźniejszość.
Odstawić wehikuł czasu,
także nie zamrażać się
w lodówce czekając...
