Włoskie fotografie
W żółtym świetle lampki cicho gra muzyka...
po szybach w ciemności deszcz leniwie kapie.
Na nocnym stoliku pachnie Margarita...
Wyciągam z szuflady stare fotografie.
W cieniu chłodnej skały gdzie Goethe zasiadał,
cierpkość na języku budzi ciała drżenie.
Kaskadami spływa żółta lemoniada...
Sącząc Limoncello w oczach mam pragnienie.
Dalej... pośród fuksji... pod "boskim" balkonem,
suknia na ramiączkach w kolorze wanilii...
Na kamiennych schodkach prężę ciało swoje...
Katallus i Dante aż zaniemówili.
Jest też chłodny widok - biel z nutą grafitu.
W dole tafla wody w lazurowym blasku.
Na pałaci śniegu stoimy wśród szczytów.
Czy to koktajl sprawił...? Budzę się o brzasku.
Pewnie tylko ja na tym portalu o Katallusie dowiedziałam się z podróży...ale i tak cieszy mnie to, że znam chociaż jeden jego epigramat:
Odi et amo.
Quare id faciam fortasse requiris?
Nescio, sed fieri sentio et excrucior.
w tłumaczeniu Jerzego Ciechanowicza:
Nienawidzę i kocham. Czemu tak się dzieje —
Spytasz. Nie wiem. Lecz czuję, że tak jest. I cierpię.
