*Lawina
Lśni kroplami rosy sosnowy zagajnik.
Pajęczyny utkane całe brylantami
łapią światło... Cisza - usypiają góry.
Zamykam oczy.
Sosna sośnie,, echem opowiada o tych co odeszli,
ratując cudze życie.
Nad półką stromej grani, tam gdzie orła cień,
przewiązany kirem, szarpie się na wietrze
ich krzyk ostatni.
W tatrzańskich kotlinach odbija się echem
by załkać dźwiękiem skrzypiec.
Nieszczęście, tragedia wielka!
Lawina w stronę Czarnego Stawu zeszła...
Powtarzają góry żałobnie zawodząc.
Ucichły nagle - zgasły wesołe rozmowy,
jeszcze przez moment tylko wtóruje im echo,
i wszystko zniknęło... zginęło pod śniegiem.
by z wiosną na hali szafranem zakwitnąć.
