Nim pauza skróci tortury
teraz bitwa i tortury.
Tony słów giną w zapomnieniu
głuchych, zeschłych,
niczym kopce mrówek
opustoszałe przed zimą.
Odchodzą oczu błyski
rozmyte w codziennej kipieli
i porcja dotyków
przyklejona do serca.
Tylko miłość w cierpieniu
pozwala sobie na potyczki.
Uparte śnienia
oddzielają powietrza
między mną a tobą,
bo werbalna batalia
w dzikości pieszczot
szuka nienawistnego tchnienia.
Tego ostatniego,
nim pauza torturom
powie "do usłyszenia".
