Ktoś...
ktoś tak oddany
i potrzebny innym
ktoś kogo nie mogę
sobie przywłaszczać
jedynie dla siebie
choć bez niego
chodzę po omacku.
Wizja straty spędzała
mi sen z oczu
aż do wczoraj
wczoraj przyszło
oświecenie
Nie wolno mi
zatrzymywać nikogo
Jeśli mamy spotkać się
w Niebie
to muszę puścić go
wolno.
Choćby musiał swe szaty
opłukać we Krwi Baranka
niech tak będzie
ja to rozumiem
godzę się z Wolą Bożą
Jedź!
Przyjmij ten płaszcz biały
o którym mówiła
ta starsza kobieta
Choćby na krańce świata
Jedź!
Zatrzymywać nie mam
prawa..
Uwolniona jestem
Czuję ulgę
Puszczam ciebie wolno
To łaska
Czuję radość
mimo wszystko
Już nie mów że
do nieba to nie jest
wcale takie pewne..
Kto jak nie Ty?
Stój dumnie jak
cytadela lwowska ...
Już aż tak mnie to
nie boli.
Rozumiem
Wszystko rozumiem...
Dam sobie radę
muszę....
choć łzy kapią mi
na poduszkę...
