Odszedł ...
Prosiłam Boga
dla niego
Prosiłam by pokazał
że nie zostawi tak tego
I awansował ...człowieka
Było stabilnie
Dziś mówi
A cóż powiem ?
,,Nic nie mam ja mądrego nic
wszak do powiedzenia "
Jakby zapomniał w ogóle
Jak wiele to w koło zmienia
Czasem wystarczy że jest
Czasem jedno kluczowe słowo
By coś na własne tory wróciło
By świeżość zyskało
Na nowo...
On wolał pobiec za daleko
Skuszony owocem cierpkim
Tej co dla bicia piany
Z diabłem ma pakt podpisany
Twarzy nie ma ona jednakiej
On przy niej na psy schodzi
Nie rozpoznacie takiej
od razu co niszczy a zwodzi
i że to wszystko
tak ,,z troski "
aż wyda się że robi wszystko
żeby niewinnych
do krzyża przygwoździć...
Przykre że oboje tak się pogubili
Dziś też oboje sojuszników
szukają...
z naciskiem na szukają
szczęścia za zamkniętą bramą!
Mnie już to nie obchodzi
choć modlę się za oboje
Było ich dwoje jest troje?
Prawdziwy powód do słowa
,,odchodzę"?
