Lunatyk
Przez twarde śnienie życia na jawie
dążymy - śniąc - do jakiegoś celu.
Jeszcze pojęcia nie mając wcale,
że śpię sam jeden, a nie nas wielu.
Jak lunatycy własną iluzję,
biorąc za prawdę świata na zewnątrz,
bez świadomości pchani swym mózgiem,
lgniemy do światła, myśląc, że ciemność
jest nasycona lękiem lub diabłem.
Tymczasem to jest autokreacja,
gdzie doświadczenie tylko odbiciem,
więc mnie otacza własna fantazja.
Sam tworzę treść snu, którą tak łatwo,
jak każdy sen, wziąć za rzeczywistość.
Jednak się zmienia wszystko, kiedy to
gdzieś z boku widzę, jako świadomość.
Świadomość, która jest tą przestrzenią,
w której wydarza się sen mój o mnie,
więc jacyś "inni" tego nie zmienią,
sam muszę odkryć źródła JA studnię.
By potem dalej śnić, lecz z lekkością,
wiedząc, że to nie ja jestem w świecie,
i że sam jestem ową boskością;
tym, czego nie wiem i tym, co wie się.
To moja prawda: twórca - tworzywo.
Tym, który tworzy, całym stworzeniem.
Świat jest, bo jestem i całkiem miło
stawiać odczucie nad zrozumieniem.
Witold Tylkowski
