"Komplement"
od razu pojął czym jest miłość,
takie spłynęło nań olśnienie
że wątpliwości tu nie było.
Została jego ideałem
i wad nie widział przez to żadnych.
Ona inaczej postrzegała
- własnych walorów czuła nadmiar.
Balast wciąż spędzał jej sen z powiek,
więc katowała się dietami;
wiadomo, co potrafi człowiek,
który sylwetkę chce mieć łani.
By się pochwalić swoim szczęściem
Andrzej ją zawiózł do rodziny.
Zaczął od babci, co w kieleckim
mieszkała wraz z najmłodszym synem.
Witała ciepło ich od progu,
uśmiechem ozdabiając usta,
po czym wyrzekła takie słowa:
- no, mi się widzi ładno, tłusto.
