Psi los
z podkulonym ogonem
rozkwaszonym nosem
opadniętymi długimi uszami
przywiązany na sznurku
do starej zniszczonej budy
z jedną miską raz dziennie
ktoś wrzucił mi jakąś kość
moje życie było jak potwora z Loch Ness
z jednym ,niedzielnym dzwonem
sam na sam ze swym psim losem
nawet nie chodziłem z innymi psami
które wałęsały się na moim podwórku
tak samo cały rok niezmiennie
nudy nudy i jeszcze raz same nudy
miałem powoli takiego życia dość
A dzisiaj mieszkam z piękną dziewczyną
która jest bardzo dobra i miła
codziennie mnie wyprowadza
na smyczy w pięknym kagańcu
to ona mnie wtedy latem kupiła
mój wygląd jej nie przeszkadza
zgoła inaczej dni moje teraz płyną
często wiruję jak w radosnym tańcu
goniąc za swoim ogonem
zapoznałem się już z salonem
gdzie koty i pieski robią na bóstwo
wszystkiego mam pod dostatkiem
a zwłaszcza uciechy mnóstwo
patrzę teraz na panią ukradkiem
też się do mnie pięknie uśmiecha
pewnie zaraz pójdziemy do parku
punktualnie niczym w zegarku
a ja jedno już swoje wiem
psim sercem mocno czuję
już mi nie żal i wcale nie żałuję
że urodziłem się właśnie …psem
