eden
gdzie wszędzie zarośla
długie smukłe łodygi
a na skałach wystające półki
by można było usiąść
podziwiać to wszystko
to naturalne piękno
strumyk wody mienił się
od słońca zerkającego
między dziurkami pajęczyny liści
byłam tam z kimś
kogo już nie pamiętam
jak wtedy
gdy nocą wiatr obijał się
o twarde ściany kamienic
też z kimś byłam
jakby nawet sen
nie chciał
mnie zostawić samej
wysyłając towarzysza
anioła z wersetów
już czas podliczyć klucze do bram
związać wiersze w bukiet
nie ulec czasowi
być nawet poza snem
w niekończącej się opowieści
kolejnem rozdziałem
Klaudia Gasztold
