wracam do siebie
we mnie wierzy
noc zamyka oczy
nie karze pytań mnożyć
nie pozwól mi być
byle kim
czuję, że jestem inny
balansując nad przepaścią
wracam do siebie
ale długo idę
o drogę nie pytam nikogo
ufam własnym nogom
choć czasem milkną ślady
i ziemia spod nich znika
niosę w sobie ogień
co nie chce się zamykać
jeśli zgubię kierunek
to serce mnie odnajdzie
bo nawet w największej ciszy
ktoś we mnie dalej krzyczy
i mówi: idź wytrwale
nie bój się tej wysokości
bo przepaść jest tylko cieniem
a prawda — w twojej wolności
