*Sinusoida
Na szybie łza to wieczór płacze.
Wolną wolą pisana... historia.
To nie takie proste... kiedy przenikliwie mroźny
oddech dni, mimo gorącego lata.
By wciąż dryfować pod wiatr, potrzeba silnej wiary.
Kiedy jej brakowało prosiła;
Weź mnie za rękę poprowadź... pomaluj
mój świat ultra-maryną.
Posklejam nadzieją dni,
przepędzę od siebie
myśli znaczone beznadzieją.
Długa wyboista droga... ostatni zakręt.
W duszy rogatej skarga rozmyta wiatrem.
Czas za chwile zerwie ostatnią
kartkę z kalendarza.
Pan siał... a one ginęły w świecie z betonu,
w hałasie... przyciśnięte codziennością.
A Pan siał...
Może jeszcze wzejdzie... może nie jest za późno.
