Tytuł jest zbędny
na dwa spojrzenia pięknie przystroi
strofy, co błądzą po sferze nieba
może opowie więcej niż trzeba,
albo zamilknie, bo gdy się boi
wyśpiewać żale i melancholię
wpaść może w dołek co sam wykopie...
I w ciszy schowa własną melodię,
by spocząć marnie w gwiezdnym okopie,
lecz, gdy go miłość ciepłem swym dotknie
rozbłyśnie słońcem w sercu stokrotnie.
Ten wiersz jest dziwny o dziwach prawi
trochę dla żartu, trochę dla wprawy,
by łamać rymy błądzące wszędzie
mając już za nic co z nich dziś będzie.
Ten wiersz relaksik sobie dziś robi
odpoczywając na łonie natury
rzewną melodią przestrzeń ozdobi
śpiewając głośno, prosto pod chmury.
Zapewne będzie trochę czytany ,
komentarz pod nim może się sypnie,
a potem spać pójdzie poobijany,
gdy wena w końcu całkiem w nim zgaśnie
- co czyni właśnie .
