Nocą szepty...
i ciemność się powoli zakrada,
cicho siedzę ...a w środku krzyk,
bo doprawdy nie ma z kim zagadać.
Smutku strzępy jak pajęczyna oplotły głowę,
szorstkie nocy godziny bezsennością kaleczą
Ach czemu, czemu ja zasnąć nie mogę?
i ganiam się po łóżku z dolą człowieczą.
Pysk plugawy samotność rozdziawia
i w nocnej porze karmi się lękiem,
czeluść bezdenna o dreszcze przyprawia,
może tabletka, a może "setka" przerwie udrękę?
Tyralierę nocy tych przeczekać...
zaciskając powieki z głową pod poduszką
może się trafi w końcu łut człowieka
może wreszcie ukoi skołatane serduszko
