Smażę mielone ...i mam wywalone
zajść od tyłu, że splin i że wszystko skończone
ukartował to zgrabnie, sukces w połowie...
basta powiedziałem ! I smażę mielone .
Na palniku już osiem, na patelni dziesięć,
atakuję aromatem i konsystencją,
nadzieja się nowa po kuchni niesie
siłą woli z wieczoru walczę dekadencją.
Miał być szach i mat i "gloria victis"
i wspomnień cienie i szat rozdzieranie
a tu wyszło okrągłe prawie czterdzieści,
dwa dni, na obiad,kolację...śniadanie ?
Nadprzyrodzoną siłą stos pulpetów jest !
Można dotknąć,powąchać ...no i zjeść 😜
