Wszystko, czego chcę...
jest w tej chwili, teraz
to takie prozaiczne
chcę, żebyś czytał, dalej...
lecz dostrzegasz tylko ścięgna
mięśnie, krew i kości
nie rozumiesz, jak to działa
jednak brniesz po łokcie...
z sercem skutym magią
wyznajesz jedno, a robisz drugie
zupełnie bez związku
jak kult śmierci w masce życia...
za pieniądze rzucisz kamień
w każdego i wszystko
taki z ciebie wierny wierny
ale komu służysz, tak naprawdę...
boisz się, że mówią prawdę
że bóg, który zsyła cierpienie
nie jest Bogiem Miłości
a tylko mamidłem, złudzeniem...
wróć do początku i sam
przeczytaj, pomyśl, zrozum
czy to takie trudne, pozwolić
żeby prawda cię wyzwoliła?
