Prawdziwy sen
choć późna to pora
w senną krainę zapadłem
z wieczora
lecz nagle w mym śnie
madejowe łoże
coś kłuje mnie w boku
litości mój Boże
dziesiąta godzina
słońce wysoko
żonka podaje telefon pod
oko
dzwoń do dentysty krzyczy
od rana
bo cała nocka
przez ząb przepłakana
siedzę w fotelu
aaa mówię szczerze
doktor zagląda wiertło już bierze
będzie tu rwanie
niejednego a dwa
zanim krzyknąłem
było po sprawienie
ile się należy
za takie cierpienie
nic dziś nic nie płacisz
umyj okna w domu
nie mówiąc o tym nikomu
