Tęsknota
na sny przesycone zachłannością
i pożarem w naszych ciałach,
którego nigdy nie nazwiemy.
Ciężka samotność
ciągnie mnie na dno bez litości,
otacza serce lodem, dystansuje.
Walka pragnienia z tchórzostwem
rozgrywa się w sercu.
Bezlitośnie uciekają mi lata.
Trwam pomiędzy brakiem a pragnieniem,
czując dotkliwie,
że najbardziej boli to,
czego nie odważyłam się zaznać.
Jestem jak pęknięta filiżanka,
przekładana z kąta w kąt,
zgubiłam siebie w labiryncie złudzeń.
Czekam na zielone światło latarni,
na migotanie, które wskaże drogę.
Nie idealizuj mnie.
Dałam ci tylko obietnice.
Kiedyś stałam się niewidzialna,
gdy próbowałam uratować jego świat,
niszcząc przy tym własny.
