Wróżka i (nie) jej Mag
które mogłyby dziś przynieść ukojenie.
Rozczarowanie i tęsknota przysłoniły
nasze piękne obrazy.
Lubiłam, gdy księżyc bezwstydnie patrzył
na nasze skradzione noce,
gdy on zagarniał mnie całą dla siebie
i spijał smutek z mojej szyi.
Chciałam mu wierzyć
w uzależnienie od smaku i dotyku moich ust.
Uwielbialiśmy kąpać się w magii,
w której czuliśmy się dostrzeżeni.
Będę wspominać jego oczy
w kolorze zaczarowanej wody
i znamiona na piersi
które były dla mnie jak gwiazdozbiory.
Nasze przyciąganie i oddalanie,
splot pragnienia, lęku i zachłanności,
uznał z pogardą za słaby taniec,
w którym depczemy sobie po palcach.
Wypatruje mnie w złych miejscach.
Bezsenna ciemność karmi jego wspomnienia.
Wiatr niesie mi jego kłamstwa na mój temat,
a ja uczę się je codziennie zapominać.
Połamał mi skrzydła i odszedł,
bo sztorm, który nas pochłonął,
mimo piękna był zbyt intensywny.
Nie miał odwagi sięgnąć po nieznane.
Czasami podgląda mnie z daleka,
duma i strach tkają między nami dystans.
Byliśmy tylko jego snem,
który nie miał prawa się przyśnić.
