Zakochani
co to jest niezrozumiale rozmyślam nad stanem chemii dwóch ciał
nie jestem chomikiem
usiadłem bo zmęczony jestem po prostu
jedno za drugim nie potrafi żyć
a gdy spotykają się ich dłonie
krew płynie szybciej taki rock and roll
całują się namiętnie całą noc
w zadługiej nieobecności dzwonią
razem zbytnio długo gdy przytłacza los
kłócić się nie przestają działać może antychemia
hormony buzują nienawiści zajmuje miejsce miłości
jasność rodzi się w ciemnościach
następnym razem objeci
pędzą gdzieś daleko są pełni siebie
nie rozumiem ludzkiej natury jestem tolerancyjny inny jak tu nie wychodzić z domu
przemyślę ten wiersz jeszcze wczoraj wieczorem było łatwiej
