Będąc po drugiej stronie lustra
i nic stąd nie zabiera
opadają zasłony
ma tylko talenty
które mnożył od narodzin
Jest jak owoc
słodki, gorzki, cierpki
tym, czym się poił przez życie
I gdy słyszę z łoża śmierci,
gdy jesteśmy obok
Bóg jedynym moim przyjacielem
Myślę gdzie jest Bóg,
który stał się człowiekiem
Można widzieć boga
i być ślepym na ludzi
całe życie patrząc w lustro
Gdy dusza jest pusta,
boisz się,
by niebo nie spadło na głowę,
więc musisz być półbogiem,
by je dźwigać
Bo kim jesteś?
Swoją iluzją?
Próżnią?
Martwym za życia
Odejdź i nie zabieraj mnie ze sobą
Trumny są jednoosobowe
