Po upalnym dniu
Wieczór w końcu nastał
Złapałem trochę tchu
Do parku uciekłem od miasta
Tu pośród drzew cieni
Z lekkim wiaterkiem od stawu
Najwyższy czas się przemienić
Do nocy przygotować pomału
Odsunąć bieg natarczywych myśli
Rozgościć ciało w intensywnej zieleni
Czekać aż na jawie coś się przyśni
Gdy już nie stąpam tak twardo po ziemi
Może ujrzę fauna z różkami
Piękną nimfę co kąpie się obok
Albo Hermesa ze skrzydełkami
Jak mi przynosi wiadomość od bogów
I tak idę w świecie nierealnym
Wyobraźnia podpowiada obrazy
Wszystko to po dniu upalnym
Więc jak tu się na nią obrazić
