impresje radęcińskie
nikt nie pociąga jej
do odpowiedzialności
po prostu zabija
co słabsze
porasta mchem
to co obumiera
urocza i bezwzględna
jak miłość
***
powoli ciemnieje las
na werandę
wraz z ostatnimi
promieniami słońca
wciska się Jędrek
to czas pogawędek
przy kolacji
na talerzu smażony lin
jeszcze jego apetyczny zapach
snuje się po puszczy
a już zwyczajem ryb
rozpływa się w ustach
na dobry sen
kieliszek koniaku
produkcji własnej
z pigwą
rozpływa się
w ciemną gardziel nocy
