Pouczenie
ma prawo jazdy już od dawna,
lecz swych zdolności nie przecenia,
przez co za kółkiem nie zasiada.
Inaczej bywa po imprezie.
Jeśli zaszumi w głowie Jadzi,
taki bojowy duch w nią wlezie,
że prawie zawsze chce prowadzić.
Tak było również w zeszłe święta.
Kiedy wracali od rodziców,
małżonka Henia (mocno wcięta)
nie chciała oddać mu kluczyków.
Pomyślał sobie – jak się zdarzy,
że dziś drogówka nas zatrzyma
i jej zabierze prawo jazdy,
to będzie najwłaściwszy finał.
Można powiedzieć że wykrakał.
Gdy przejechali dwie przecznice
policjant już lizakiem machał,
słabo zrobiło się Jadwidze.
Henio uchylił szybę w aucie,
pan władza aż pokręcił nosem
patrząc na niego nieprzyjaźnie.
Rzekł do Jadwigi – dowód proszę.
Policjant nie był wcale srogi,
ukłonił się na do widzenia
i życząc jej szczęśliwej drogi,
po chwili, zwrócił się do Henia:
Bardzo nieładnie - drogi panie,
jest schlać się do nieprzytomności
i w takim opłakanym stanie
kazać małżonce siebie wozić.
