Szczęście
rano, wieczór i w południe:
czym właściwie jest to szczęście?
Czy wystarczy mieć podejście,
aby wszystko widzieć cudnym?
Myślę o tym coraz częściej.
Skąd się pewność w ludziach bierze,
że choć idą szlakiem trudnym,
widzą na nim swoje szczęście?
I nie w głowie im pacierze
o miejsce, gdzieś w niebie siódmym,
skoro myślą coraz częściej,
by nie zmieniać nic w tej mierze,
nie gnać za bogactwem złudnym
- chyba tym jest właśnie szczęście.
Tkwi gdzieś w niezachwianej wierze,
że najlepiej jest przy ślubnym.
Myślę z wiekiem coraz częściej,
że ja właśnie mam to szczęście.
