Od nowa, od nowa i... Od nowa
pojawiają się demony z przeszłości
demony pozbywające się swoich krzyży.
Słyszę głosy, mam już dość ich!
Otrzymanie wybaczenia jest czymś pięknym.
Gorzej jak jest to poraz enty.
Kiedy człowiek zdaje sobie sprawę,
że ciężko udźwignąć tej szansy wagę.
Bo, czy nie lepiej wycierpieć swoje
i pozbyć się krzywdziciela w końcu,
niż w końcu delikwenta naprostować
i liczyć, że wszystko będzie owocować?
Codzienne nauki, progres i zapadanie się w sobie.
Niemożność zachowania chłodnej głowy.
I chęć eutanazji, znalezienia się w grobie,
ale na to, czy kiedykolwiek jest się gotowym?
