Za przyczyną
za przyczyną goniąc, gasząc pożar skutków,
że opadłem na dno i mi wszystko lata,
na debecie rachunek radości i smutków.
Tak mi zbrzydło to, co dookoła
i nad poziom już się nie unoszę
zdaje się, że chyba już nie zdołam
pardonu życie ,pardonu proszę !
Wypełza na usta uśmiech blady
i pod okiem rośnie siny wór
czasami kurna nie daje się rady,
czasami słońce nie chce zza chmur.
Pod porządkiem rzeczy chaos się czai,
niby się oddycha i odlicza dni,
ci się odwrócili, a tamci skłamali
w sercu płomień przygasa i tylko się tli...
