Poema cum Galaxia
Ostatni wiersz...
Trwa noc
podświadomie
puka dialog
odgłos — prosi
wibruje echem
jestestwem
wystarczy
zaryglowane drzwi
otworzyć głębią
wpuścić
dopieszczającą myśl
ona zoperuje
kunsztem — narzędziem
krawieckim cechem
zbierając złotem
rozkawałkowane
niewarte okruchy
stworzy pracując
z rozrzuconym fragmentem
nieziemską suknię
uszytą wdziękiem
wzorzystym cytatem
wszechświatem
wskaże natężenie
wybite światłością
niedopowiedzeniem
w twórczej szczerości
zgodnie z pomysłem
z wiadomością wbiegnie
złocistym szlakiem
oddaniem z głosem
kosmicznym przesłaniem
idealnym rzutem
znaczy przystanki
wyświetla wiedzę
wschodząca marzeniem
mierząc jałowe
podpowie słowem
donośnie z wyrazem
śladem w bieli
mając bilet
zwiedza wszechstronnie
kreując świetliście
wszechstronnym blaskiem
nasącza barwą
idiom wstaje
przybrany modnie
z wilczym hartem
wskazuje
pierwotny argument
przeskalowany mikroświatem
on
jak światło
drga
ciszą dotykając
uniwersum
wpojoną wizją
pachnącą poczęciem
pustą godzinę
zapaloną wzrokiem
przenika
wiatr
szepcząc przesłanie
wierszem
