X

Logowanie



Zapomiałaś/eś hasła? Przejdź do procedury resetującej.

PORWANE (proza )

Wiersz Miesiąca 0
biały (bez rymów)
2026-02-06 17:27

Ulica wyglądała normalnie jak zwykle. Ludzie zajmowali się swoimi sprawami, czy to w pośpiechu czy na spokojnie. Wchodzili i wychodzili z budynków. Nic takiego. Zwyczajny dzień... do momentu, aż zza rogu z piskiem opon wyjechała ciężarówka. Na niej kilkoro osiłków z bronią krzyczało coś do tłumu i w momencie sielanka zwyczajności zmieniła swoje barwy. Ci którzy nie dowierzali stali jak wryci i patrzyli na przybyłych, inni biegnąc, starali się odejść od niecodziennego zjawiska jak najdalej.
Nie wiedziałam co robić a ciężarówek z takimi samymi osobnikami przybywało. Chaos jaki zapanował był nie do opisania. Nagle jakaś starsza pani stanęła przede mną, chwyciła za rękę i pociągnęła za sobą.
-Chodź dziecko tu nie jesteśmy bezpieczne!
-Pani jest podobna do mojej babci – rzuciłam w odpowiedzi choć nie było to potrzebne, bo kobieta zupełnie mnie nie słuchała. Szybkim krokiem podążyłyśmy do najbliższego budynku czyli do kościoła. Z nadzieją, że tam będzie spokojniej,weszłyśmy do środka. Niestety zapełnione wnętrze nie dodawało otuchy.

Kobiety z dziećmi i mężczyźni pełni przerażenia w oczach tulili się do siebie . Szmer głosów i ciche szlochanie roznosiło się po wnętrzu. Usiadłyśmy w ostatnim rzędzie i wtedy z zewnątrz dobiegły nas odgłosy strzelaniny. Zbliżyłam się do staruszki a ona otoczyła mnie ramieniem. Kątem oka dostrzegłam łzy spływające po jej policzku.

Długo nie trwało gdy intruzi znaleźli się w kościele. Strasząc bronią kazali nam wychodzić. Nie pamiętam czy nas czymś odurzyli ale ocknęłam się w wagonie pociągu, gdzie oprócz mnie było kilka innych kobiet. Staruszki więcej nie spotkałam. Kobiety były małomówne. Skulone na swoich miejscach, czekały tego co miało nadejść.

Kiedy wyprowadzono nas z pociągu, powsadzano na ciężarówki i zawieziono w odległe, ukryte między drzewami miejsce. Budynek wyglądał jak luksusowy hotel. Nie odstraszał wyglądem wręcz przeciwnie, przyjazne wnętrze zdawało się miło zapraszać. Po wejściu, przeczucie, które towarzyszyło mi od jakiegoś czasu zaczęło nabierać mocy. To jak przedsionek piekieł - pomyślałam. Za uchylonymi drzwiami, które mijaliśmy dostrzegłam mężczyznę. Znęcał się nad dziewczyną. Była naga, posiniaczona i zapłakana. Nasze oczy na chwilę się spotkały i poczułam taki lęk jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.

Kobiety i mężczyźni w mundurach zapraszali nas do środka i kazali zajmować miejsca przy stołach. Uginały się od różnych potraw i smakołyków. Większość krzeseł była już zajęta. Gdy dosiadłam się do grupki kobiet od razu cichym szeptaniem doszły mnie wiadomości na temat tego co się z nami stanie i jak będziemy karane gdy nie zgodzimy się na ich warunki.

Posiłek był tylko wstępem do horroru jaki na nas czekał. Kilkunastoletnim dziewczynkom kazano śpiewać i tańczyć a mundurowcy klaskali im z radością za którą kryło się coś więcej...

Dowiedziałam się, że kobieta, która będzie nami zarządzać ma imię Verna i nie warto jej się przeciwstawiać. Myśl o torturach odbierała mi siły. Opowieści nabierały barw i krążyły między zebranymi jak jadowite węże. Czułam, że tu czeka mnie mój koniec. Ale nim sprawa nabrała tempa, obudziłam się...

Sen z 13/14.11.25
autor

Ocena wiersza

Wiersz został oceniony
3 razy

Oceny tego wiersza są jeszcze niewidoczne, będą dostępne dopiero po otrzymaniu 5-ciu ocen.

Zaloguj się, aby móc dodać ocenę wiersza.





Komentarze

Kolor wiersza: zielony


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.


sisy89
sisy89
pięć minut temu
Świetny i mocny tekst.
Pozdrawiam serdecznie:)

Eleanor Rigby
Eleanor Rigby
pół godziny temu
Zaciekawiłaś tym mocnym tekstem.

Marek Żak
Marek Żak
pół godziny temu
Mocne, czekam na c.d. Pozdrowionka.

sturecki
sturecki
godzinę temu
Startujesz od „zwykłego dnia”, a potem wjeżdża chaos i już nie ma powrotu do normalności. Pojawia się kontrast: kościół jako schron, który natychmiast zostaje złamany, i „luksusowy hotel” jako przedsionek piekieł – piękna fasada, a za drzwiami przemoc.
Staruszka jest tu jedyną ludzką kotwicą – tym bardziej boli, że znika bez śladu. Końcowe „obudziłam się” zostawia niepokój: to, co widziałaś, było zbyt konkretne, żeby dało się łatwo strząsnąć.
6/5


ZOLEANDER
godzinę temu
Jestem pod wrażeniem komentarza. Pięknie dziękuję i pozdrawiam.


Pokaż mniej



X

Napisz powód zgłoszenia komentarza do moderacji

X

Napisz powód zgłoszenia wiersza do moderacji

 

x
Polityka plików cookies

Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.

Klauzula Informacyjna

Szanowni Użytkownicy

Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.

O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.

Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.

Czytaj treść polityki prywatności