Anatomia więzi
widać tylko kości,
cień serca,
powietrze zamknięte
między żebrami.
Mikroskop pokazuje komórki —
rozpad,
stan zapalny,
ciemne jądra,
które przestały ufać życiu.
Można zmierzyć guz.
Policzyć leukocyty.
Opisać zmianę
w czterech projekcjach.
Ale nie widać,
dlaczego stary pies
uspokaja oddech,
kiedy słyszy ten jeden głos.
Nie widać kota,
który mimo bólu
ostatkiem siły
przesuwa łapę
w stronę dłoni.
Nie ma skali,
która mierzy
ciszę w gabinecie,
gdy człowiek i zwierzę
patrzą na siebie tak,
jakby od dawna
znali wspólny język.
A jednak czasem
coś pojawia się pośrednio.
W napięciu mięśni,
które nagle puszcza.
W rytmie serca
wracającym do porządku.
W spojrzeniu,
które przestaje szukać drogi ucieczki.
I wtedy wiadomo,
że istnieją więzi,
których nauka jeszcze nie umie nazwać,
choć codziennie
widzi ich skutki.
