Żniwa...
Doprawdy nie wiem, czy warto było,
ale wam powiem, co mi śniło:
Wczoraj, śpię sobie w nocy samotnie,
a tu mnie nagle ktoś jak nie kopnie.
Otwieram oczy bardzo powoli.
Patrzę, a obok siwa śmierć stoi.
Z potem spłynęło zdziwienie szczere;
ta śmierć miast kosy miała giwerę.
Gdy zapytałem ją drżącym głosem'
dlaczego nie ma klasycznej kosy,
odpowiedziała; takie mam branie,
że nawet kombajn nie byłby w stanie.
W dodatku powiem ci jeszcze więcej;
bardzo poważną mam konkurencję.
Od starych kultur Sumerów, Majów,
ludzie się sami wciąż wyrzynają.
Dzisiejszych czasów Konkwistadorzy
szukają bliźnich w Wszechświecie Bożym.
Gdy tam spotkają wątlejszych nieco,
niechże ich Stwórca w swej ma opiece.
Dzisiaj już nie wiem, sen to czy jawa,
czy jest prawdziwa jej wizja krwawa.
Niech więc bez puenty wierszyk zostanie
by ten kto zechce swoje miał zdanie.
