Trzy bzukiety (od : rzabaprzezrz, MadziaLena, klaks)
Zanurzę w bzie głowę całą
ramiona i ręce i serce
napełnię się rajską wonią
niech mnie przeniknie czym prędzej
I ujrzę ten świat na nowo
bez smutku, bez gniewu, bez lęku
bo radość mnie natchnie bezowo
by widzieć w nim dobro i piękno
Zabzowi się wzrok, słuch i dotyk
otworzą się warstwy ukryte
i będę wiedziała na pewno
jak cenne, bez-cenne jest życie
BZEM I BEZĄ (MadziaLena)
Ofioleciał mi świat
Opachnił omamił
Pięć płatków podarował
Na w miłości szczęście
Na z pewnością zakochanie
Na za to co jest dziękowanie
Na odwzajemnienie
Na oczu przejrzenie
Na marzeń spełnienie
Na książkę w dłoni
Co kto woli
Łapię
Spokojnym już tchnieniem
Delikatne promienie
Drżącą w powietrzu szczebiotliwość
Stokrotkowe uśmiechy
Bez wyrzutów sumienia
Bezę skubiąc do kawy
Lilaka zapachem
Otulona osłodzona
Trwam wśród soczystej trawy
PERSPEKTYWY DOBRA (klaks)
"Dlaczego moje życie nie
wygląda jak ten bez?
Bujny, nieokiełznany.
Odurzający zapachem,
który ciało pragnie spijać
wszystkimi zmysłami..."
Ostatnie krople gorzkiej
kawy na podniebieniu,
przypieczętowały decyzję.
Tego poranka Małgorzata
zrozumiała. Dobro wraca,
lecz nie zawsze od tych samych
istot dla których człowiek żyje
w ciągłym trudzie.
W najbliższym czasie, wciągnęła
kotwicę i odpłynęła w stronę
nieznanych horyzontów.
Żal i wymówki trzaskały za jej
plecami z małego podwórka.
" Nie oglądaj się za siebie".
Niczym małe aniołki, szeptały
dzwoneczki zapachem bzu,
z bukietu u jej stóp.
Tej wiosny.
