Maria i Jan
rozrywek miała wiele
lecz znudzona płytkim życiem
kochała tylko siebie
Dążyła do rzeczy głębokich
pragnienie na dnie powiek
by całą nią zawładną
stanowczy, twórczy człowiek
Los dawno już wiedział
na kogo czekała
podsunął w jej ramiona
silnego Jana
Był cały przyrodą
mocny jak góra
spojrzenie ponure
jak gradowa chmura
Myślał, że Maria to motyl
nie potrafi kochać poważnie
sparzony był zdradą żony
przeszłość miała smak słony
Jak wiatr halny
wzniecił w niej iskrę
uczucie rosło u gór podnóży
jak powolne zbliżanie się burzy
Maria z bogatego domu
lecz wybrała góralską chatę
on małomówny, minorowa mina
zmieniał się jednak po lampce wina
Dotarli do rdzenia swego istnienia
życie niepozbawione było odwetów
lecz takie wzloty i upadki
to przecież cecha poetów
