Niestrawność
i dorzuci bigos i nic mu nie jest,
a czasami zje coś „zdrowego“
i mu burknie w brzuchu.
moja ręka wyciąga się do twojej twarzy,
ja tego chcę i moja dusza tego chce.
cudowna równoczesność.
czasami to się spotka z odrzuceniem,
czasami z przyzwoleniem.
ale nie zawsze przyzwolenie wynika z duszy,
a tylko z kalkulacji.
a czasem ta, co nie pozwoli, to ta,
która jest przyjacielem -
a może potem pozwoli?
czasami trudno zasnąć.
bo się przejadło, albo niedojadło.
ożywienie to nie przykre burczenie,
ani ssanie z głodu.
ożywienie to jedzenie w sam raz,
nawet jedzenie trucizny.
dopiero potem będziesz chory lub umrzesz.
nie wszystko jest dobrym jedzeniem,
co ładnie wygląda i smakuje.
niestrawność zjawia się niechciana.
czasami jednak już przy przystawkach czuć,
że coś jest nie tak.
nie podniosłem ręki do twarzy Boga.
chciałem obetrzeć łzę, albo rozmasować
opuchliznę na policzku, albo tylko otrzymać
zwrotne Piękno.
