Noc Wigilijna
Lodowate zimno serc zatwardziałych.
Łomot drzwi zamykanych w pośpiechu,
By nie wpuścić zziębniętych, zgłodniałych.
Żałosne kwilenie niechcianych dzieci.
Ból i gorycz wszystkich bezdomnych.
Samotność i opuszczenie wirujące w zamieci.
Zaspy zła przysypujące ludzi wolnych.
Brak nadziei, że może być inaczej.
Brak miłości, przy której można się ogrzać.
Kto pocieszy tego, który rozpaczliwie płacze?
Kto potrafi ludzkie niedole rozwiać?
Nagle gwiazda na niebie się pojawia.
Gęsty mrok przed światłem ucieka.
Odmrożenie serc – wigilijny wieczór sprawia.
Wolne miejsce przy stole na głodnego czeka.
Dzieciątko Jezus w stajence się rodzi,
by nikt już nie krzywdził maleństwa bezbronnego.
W ludzką samotność i opuszczenie wchodzi.
W szopie urodzone, dzieli los bezdomnego.
Daje nadzieję, że musi być inaczej.
Daje moc aby pokonać zło i być wolnym.
Miłością bezmierną do serca kołacze,
gdy je otworzysz rozpali się żarem ogromnym.
Poczujesz: jak miłość łączy ciebie z Bogiem;
jak wraz z Chrystusem dobro się w tobie rodzi;
że dobrem i miłością trzeba dzielić się i z wrogiem;
Dopiero wtedy dla ciebie Gwiazda Betlejemska wschodzi.
