Pani M
Ukazując postać w blasku bladej świecy.
Tajemny i powabny zapach uniósł moją duszę
W nowy świat piękna, spokoju, spełnienia.
Jej włosy, lśniące, płynące jak fale
Rozlały się jak ocean, w którym chętnie płynę.
Ciepłe usta, miękką się stały przystanią
Dla mojego okrętu, już nie tonącego.
Oddech mi dała ciepły i swój głos kojący
Melodią piękną mówiąc wprost do głębi.
Wzniesiony, bezpieczny i szczerze kochany
Nie pytałem więcej o kolejny ranek.
